O mnie

Pytasz mnie czym dla mnie jest bieganie. Co mam Ci powiedzieć, że czuję się wtedy wolny, że troski mijają? No mijają – taki banał. Zresztą tak za bardzo, to nie wiem.

Opowiem Ci coś innego. Jest rok jakoś 1995. Mam 20 lat, kończę szkołę średnią i cały świat przed sobą. Oglądam Forresta Gumpa. Koleś ma taki niskie IQ, że w otaczającej go rzeczywistości umykają mu te wszystkie rzeczy, przez które ludzie są tacy wkurwieni na życie. A może nie tyle umykają, co pomija je. I tyle mu wychodzi. Nawet miłość, która najbardziej wydawała się nieosiągalna. Siedzę oglądam na przemian śmiejąc się i wzruszając. Genialny film. Jest tam taka scena kiedy Forrest postanowił się przebiec. Najpierw do końca drogi, potem przez miasto, dalej do granicy hrabstwa… Biegł 3 lata, 2 miesiące, 14 dni i 16 godzin. Zdałem sobie sprawę, że jako dziecko marzyłem o tym aby biec: bez końca, bez celu, zwyczajnie biec.

20 lat mi zajęło aby w końcu ruszyć tyłek i zacząć biegać. W sumie mogę powiedzieć, że bieganie to spełnienie moich marzeń z dzieciństwa.