Trening/dieta – podsumowanie 13/2017

Robienie życiówki cieszy i to bardzo. Jeszcze bardziej, kiedy udaje się pomimo problemów z kontuzjami i ciągle zmienianymi planami treningowymi.

Poniedziałek

Po starcie w Warszawie miał być dzień odpoczynku, ale nosiło mnie strasznie i postanowiłem iść na spokojny bieg regeneracyjny. 8 km w tempie 6:10 min/km i przede wszystkim porządne rolowanie i rozciąganie. Po niedzielnym starcie achilles trochę bolący i nieco spuchnięty.

Wtorek

Rano: po dłuuuuugiej przerwie i porannej niemocy udało się wstać, porolować + ćwiczenia łydek na deseczce + stabilizacja. Polar mówi, że organizm dalej zmęczony.

Wieczór: 14 km spokojnym tempem – nadal bardziej wypoczywam.

Środa

Nadal zmęczony, ale postanowiłem troszkę już poruszać się bardziej. Tak jak w poprzednią środę chciałem zrobić 2×3 km w tempie 4:15 min/km, ale nie wyszło. Pierwsze 2 km w tempie 4:18 i 4:09 (ten drugi było z górki), ale po krótkim podbiegu na końcu 2 km nie miałem sił. Zmieniłem więc plan na 2×2 km…  Odpoczywałem też dłużej i kolejne 2 km wyszły już po 10 sekund słabiej. Cóż – był półmaraton 🙂

Czwartek

Wieczór: spokojne 10 km w tempie 5:38 min/km. Średnie tętno 138 u/min

Piątek

Dzień lenia

Sobota

Rano: jakoś tak nie czułem się specjalnie na siłach, ale postanowiłem zrobić mocniejszy akcent. Zaplanowałem BNP w taki sposób
2 km w tempie 4:30,
2 km w tempie 4:25,
2 km w tempie 4:20,
2 km w tempie 4:15.

Niestety GPS gubi się mocno w lesie i nie mogę się dobrze wbić w tempo. Wyszedł więc mocny trening w zmiennym tempie 🙂 Mocne treningi przenoszę więc na otwarte tereny.

Pozytyw jest taki, że pomimo zmęczenia udało się zrobić mocny trening.

Niedziela

Długie wybieganie:) 25 km w tempie około 4:50 min/km. Fajnie weszło, ale czuję że po 13-15 km noga inaczej niesie. A co dopiero będzie po 30 km!? 🙂

Tydzień po starcie w Półmaratonie Warszawskim, to przede wszystkim powinien być odpoczynek, ale wyszło dużo i mocno. Co ciekawe system Polara pokazuje, że poniedziałkowe wolne szuranie bardzo mocno obciążyło organizm i zmęczenie poszło mocno w górę.

Zanim zaczniesz interpretować to co tu przeczytałeś, koniecznie zajrzyj tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *